Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
20 postów 25 komentarzy

Tomasz J.Ulatowski

Tomasz J. Ulatowski - inżynier i ekonomista, zwolennik "szkoły austriackiej", bezpartyjny wolnościowiec http://www.e-ulatowski.pl, członek stowarzyszenia Wolni Obywatele

Rozmyślając nad "Myśleniem o wolności"

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Demokracja funkcjonuje w wymiarze fragmentarycznym w stosunku do tego, co jej naprzypisywano. Jest takim samym narzędziem, jak korkociąg, albo papier toaletowy i tylko tak należy ją traktować - bez złudnej nadziei na coś więcej... A wolność?

      Przeczytałem i klasnąłem w dłonie. Z radości – bo miło jest spotkać kogoś, kto myśli podobnie, a na dodatek – odważnie o tym pisze. Chodzi o artykuł mojego – że tak powiem – „kolegi po piórze” na łamach Tygodnika Ilustrowanego (nr 10/2017) – pana Ryszarda Małowieckiego, pt. „Myślenie o wolności”.


Pozwolę sobie zacytować z fragmentu dotyczącego demonstracji zbiorowych; „Kiedyś żądano demokracji, co było pewnym dziwactwem, albowiem demokracja nie istnieje i jak można bronić czegoś, czego nie ma i nie było? Obecnie znaleziono nie mniej ciekawe hasło – wolność. Nie wyjaśniono tylko, czy chodziło o zachowanie wolności, jej obronę, czy też przywrócenie? Każdemu się wydaje, że wolność to coś wspaniałego, podniosłego i godnego najwyższego uznania. (…) Z „Małego Słownika Języka Polskiego” dowiadujemy się, że wolność to niezależność, niepodległość, swoboda, samodzielność. Ciekawostką jest, że słownik stwierdza, iż „wolność” nie ma liczby mnogiej, a tymczasem wymienia wolność osobistą, narodową i sumienia. Dokładnie tak samo jest z demokracją, której nie ma, ale już realnie istnieje, jeśli doda się drugie słowo – np. demokracja parlamentarna”.

                                     Co do demokracji...

          Co do demokracji to z panem Ryszardem różnimy się w jednym – ja nie twierdzę, że jej w ogóle nie ma. Twierdzę, że funkcjonuje, ale w wymiarze zaledwie fragmentarycznym w stosunku do tego, co jej naprzypisywano. Jest tylko takim samym narzędziem, jak scyzoryk, korkociąg, klucz, albo papier toaletowy. I tak ją należy traktować – bez złudnej nadziei na coś więcej! Demokracja to w zasadzie wyłącznie „czynność przegłosowania czegoś”, gdy nie da rady inaczej. Działa jedynie na poziomie lokalnym w bardzo małych społecznościach np. uczciwie i skutecznie możemy przegłosować z sąsiadami, czy będziemy robić przekop wzdłuż czy w poprzek wspólnego terenu, albo czy za „składkowe” kupimy pani Jadzi kwiatki czy sobie wódkę.
       Nawet w tym aspekcie czysto technicznym demokracja staje się coraz bardziej iluzoryczna, z im wyżej usytuowaną, liczebniejszą i bardziej sformalizowaną strukturą będziemy mieli do czynienia. Zwłaszcza – gdy w grę wchodziłyby stanowiska i apanaże lub mogłyby ucierpieć interesy sprzymierzonych grup – pojawi się wyborcza manipulacja. Przybierze ona formy od najprostszych i bezczelnych np. narzucanie jawności głosowania w sprawach personalnych („kto jest przeciwko kochanemu prezesowi Ochódzkiemu, niech się pokaże”), aż po kupowanie głosów i sondaży. Zwłaszcza w przypadku tych ostatnich – któż z Państwa nie widział zupełnie sprzecznych wyników badań z różnych pracowni? Wyniki wyborów parlamentarnych i prezydenckich byłyby o wiele ciekawsze, gdyby przez cały okres kampanii obowiązywał zakaz upubliczniania sondaży poparcia – tylko do użytku wewnętrznego organizacji! Póki co – przy formowaniu kolejnego składu parlamentu mamy do czynienia co najwyżej z „mediokracją”. Wystarczy, że najsilniejsze stacje telewizyjne odpowiednio wcześnie wskażą „liczących się” i „nieliczących” kandydatów, a wszystkie późniejsze – nawet rzetelne – analizy opinii i wyniki wyborów ułożą się według pożądanego scenariusza. Nie potrzeba fałszować przy urnach!


         
     Z demokracji uczyniono fetysz, przypisując jej na wyrost wiele wykluczających się pojęć. Wtopiono w nią wolność i równość – w akcie głosowania każdy podobno jest równy, prawo uczestniczenia w nim ma być jednym z przejawów wolności, zaś demokracja ma tę wolność zabezpieczać. W praktyce, pomijając manipulacje, nikt nie przejmuje się oczekiwaniami i prawami przegranej mniejszości, która tym sposobem już ani "wolna", ani "równa" nie jest.

A teraz właśnie o wolności...

           Wikipedia podaje, że jest to „brak przymusu, sytuacja, w której można dokonywać wyborów spośród wszystkich dostępnych opcji”.  No więc rzecz będzie się rozbijać o ową „dostępność opcji”. Jeżeli będzie ich zbyt mało, możemy – cytując Jakuba Bożydara Wiśniewskiego – jedynie wmawiać sobie, niczym niewolnik doskonały, że „wolność to możliwość zarządzania własną klatką”.  Z drugiej strony – czy mamy prawo powiedzieć, że wolność nie istnieje, skoro istnieją jakiekolwiek ograniczenia? Takie stwierdzenie jest wysoce niebezpieczne. Wyobraźmy sobie społeczeństwo, które w coś takiego uwierzyło i swoboda stała się mu obojętna, a obok – szczwanego okupanta, zamierzającego ukręcić na tym swoje lody...

            Zgodzę się, że oczekiwania w stosunku do wolności są – podobnie do demokracji – przesadzone. Jednak w przypadku drugiej – niepomiernie bardziej.

           Czy wolność ma oznaczać robienie absolutnie wszystkiego, co się chce? W filozofii mówienie o niej zakłada jednocześnie istnienie czegoś, co potrafi podejmować decyzje. Duszy, umysłu? Filozofia podkreśla w wielu miejscach, że wolność jest przeciwieństwem ignorancji i ulegania namiętnościom. Kartezjusz twierdził, iż stanowi ona podstawową rację szacunku dla samego siebie, jest źródłem godności ludzkiej. Według Epikteta ten, kto rozpoznaje granicę własnego i cudzego oraz troszczy się o dobra wewnętrzne, niczego nie uczyni wbrew własnej woli, a w konsekwencji będzie człowiekiem w pełni wolnym i osiągnie spokój ducha.
             Z kolei w wielu religiach uważa się, że człowiek został obdarzony wolną wolą, a dzięki niej możliwa jest moralność. Wyborów moralnych dokonuje się dobrowolnie, a nie z przymusu. Wolność i moralność są do pogodzenia. Są wręcz konieczne, aby uczciwe i godnie przejść przez życie, mając nadzieję na zbawienie.
              Św. Tomasz z Akwinu dodaje, że Boża wszechwiedza nie stoi w sprzeczności z darem wolnej woli. Jego zdaniem Bóg zna przyszłość świata w generalnym zarysie (tzw. „plan Boży” co do losów świata). Zostawia jednak pewien obszar wolności i przypadkowości co do życiorysów poszczególnych ludzi, pozwala wybierać między dobrem a złem. Przykazania Boskie są wskazówkami na drodze, jak uniknąć zła. Chrystus mówi przez Ewangelię Św. Jana (J 8,34), że kto popełnia grzech, staje się grzechu niewolnikiem. Warto przytoczyć parę cytatów z Katechizmu Kościoła Katolickiego: „Bóg zechciał człowieka pozostawić w ręku rady jego, żeby Stworzyciela swego szukał z własnej ochoty i Jego się trzymając, dobrowolnie dochodził do pełnej i błogosławionej doskonałości”(1730); „Wolność wypełnia się w relacjach międzyludzkich. Każda osoba ludzka, stworzona na obraz Boży, ma prawo naturalne, by była uznana za istotę wolną i odpowiedzialną. Wszyscy są zobowiązani do szacunku wobec każdego. Prawo do korzystania z wolności jest nieodłącznym wymogiem godności osoby ludzkiej, zwłaszcza w dziedzinie moralności i religii” (1738).

           Idea libertariańska, głosząca, że jedyną granicą wolności człowieka jest prawo do takiej samej ze strony drugiego – jak najbardziej się w to wpisuje. Należy dążyć tylko, aby prawo stanowione jak najbliżej trzymało się powyższych reguł. Wolność zatem istnieje i może mieć swój wymiar. Warto jej strzec i choć zabrzmi to paradoksalnie – warto nawet dla niej zginąć.

Tomasz J.Ulatowski, czerwiec 2017      więcej na blogu: e-ulatowski.pl

KOMENTARZE

  • @Autor
    Że napiszę: dyrdymały inteligenckiej analizy, które nie dotykają istoty problemu, ale potrafią zamotać w głowach na tle, że nie wiadomo, o co chodzi.

    Dywagacje o wolności, a jednocześnie brak ustalenia, definicji tejże wolności. Czy to tak trudno dostrzec? Wielu oddawało życie "w imię wolności" nie wiedząc, że ich czyny służyły zniewoleniu. Właśnie dlatego, że "intelektualiści" wmawiali im swoje hasełka.

    Wolność jest emocjonalną oceną możliwości wyboru w ramach spójności jaką jest cywilizacja, którą akceptujemy.

    Dlatego to, co dla jednego jest wolnością, dla innego, akceptującego odmienne wartości, będzie zniewoleniem.

    Próżne są dywagacje tematyczne jeśli nie zrozumie się tej zasady.
  • Fragmentarycznie demokracja istnieje.
    .
    Tak samo jak jedno koło dla całego samochodu.

    Aby była możliwość użyteczności demokracji i samochodu muszą być cztery pewne podstawy.

    Zamiast demokracji mamy domek Baby Jagi na jednej nóżce:)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031