Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
20 postów 25 komentarzy

Tomasz J.Ulatowski

Tomasz J. Ulatowski - inżynier i ekonomista, zwolennik "szkoły austriackiej", bezpartyjny wolnościowiec http://www.e-ulatowski.pl, członek stowarzyszenia Wolni Obywatele

Na własne życzenie (O tym, jak władza wykańcza branżę tytoniową)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wygląda, że podążając z obecną „polityką społeczno-gospodarczą” Unii nie utrzymamy długo miejsca w pierwszej 10-tce światowych producentów papierosów...

Produkcja  wyrobów tytoniowych od dawna stanowiła ważną część naszej gospodarki. Początki uprawy tytoniu, sprowadzonego do Polski prawdopodobnie z Turcji,  przypadają na wiek XVII. Ponoć już za Jana III Sobieskiego Rzeczpospolita zyskała pozycję liczącego się eksportera suszu tytoniowego na Europę. Na skalę przemysłową tytoń zaczęto uprawiać w XIX w., ale jego znaczenie ekonomiczne najbardziej urosło w wieku XX., czego jednym z przejawów było powołanie w 1922r. Polskiego Monopolu Tytoniowego. Po II. wojnie światowej utraciliśmy znaczną część terenów dogodnych dla utrzymywania plantacji – w nowych granicach uprawy kontynuowano w województwach południowych oraz częściowo w północno-wschodnich.
Największy areał tytoniu w naszej powojennej historii odnotowano w 1976r. (59,5 tys. ha), zaś najwyższe zbiory – 125,2 tys. ton, w 1986r. W latach 1970-89 powierzchnia uprawy wynosiła średnio 49 tys. ha, a średnia produkcja 89 tys. ton. Potem rozpoczęła się długodystansowa tendencja spadkowa obydwu parametrów, aż do 2002r. z ich rekordowo niskim poziomem – 10,0 tys. ha powierzchni, dającej zbiór ogółem 20,7 tys. ton. Główne przyczyny tego procesu to przede wszystkim – wymagania jakościowe co do surowca ze strony, nastawionych proeksportowo, zachodnich koncernów, które w latach 90-tych wchodziły w posiadanie prywatyzowanych państwowych zakładów tytoniowych – a także okres przygotowawczy do akcesji z Unią Europejską oraz ustalenie limitu produkcyjnego dla naszego kraju.

Potęgą być i basta!..

Wytwarzanie papierosów stanowi 90% łącznej produkcji krajowego sektora tytoniowego – reszta to tytoń do palenia, cygara i cygaretki. Przed prywatyzacją w Polsce działało 7 przedsiębiorstw wraz z jednostkami podległymi, produkujących wyroby z tytoniu głównie na rynek krajowy: ZPT w Krakowie, ZPT w Poznaniu, ZPT w Radomiu, ZPT w Augustowie, ZPT w Lublinie, Łódzka Wytwórnia Papierosów oraz Przedsiębiorstwo Handlowo-Produkcyjne  „Polski Tytoń” w Radomiu. Najwcześniej, bo jeszcze za głębokiego PRL-u, współpracę z kapitałem zachodnim podjęły ZPT Kraków. Od 1973r. wraz z koncernem Philip Morris zaczęto tam wytwarzać Marlboro i LM-y. Po prywatyzacji w 1995 roku, wśród zachodnich akcjonariuszy mamy niemal wszystkie światowe marki producenckie (z wyjątkiem China National Tobacco Corporation), koncentrujące 99% sprzedaży papierosów konsumowanych w kraju. Najwięksi to: Philip Morris International - 38,22% udziału w rynku sprzedaży, British American Tobacco - 26,61%, Philip Morris Polska SA - 19,51%, Japan Tobacco International 13,66%. Wszystkie te firmy swoją bieżącą produkcję opierają jednak głównie na tytoniach importowanych. Tytoń od krajowych plantatorów, choć obecnie są to na ogół typowe światowe odmiany (Virginia i Burley) – z uwagi na gorsze warunki klimatyczne, a przez to dużą zawartość substancji smolistych – nie znajduje uznania u wymagających konsumentów, nastawionych w większości na papierosy lekkie. Do 2000r. obowiązywały umowy prywatyzacyjne, nakazujące przynajmniej 40% udziału surowca krajowego w powstających u nas wyrobach – obecnie jest on włączany zaledwie w 25. procentach. Niezależnie od obniżenia popytu na rodzimy tytoń i zmniejszenia jego upraw, przejęcie dawnych państwowych zakładów tytoniowych przez międzynarodowe koncerny przyczyniło się do ich doinwestowania i zmodernizowania w stopniu, który spowodował, że dziś Polska jest jedną z najbardziej skoncentrowanych i rozwiniętych baz przetwórczych tytoniu w Unii Europejskiej, z produkcją 150 mld sztuk papierosów i cygaretek rocznie (2012r.) oraz z miejscem trzeciego ważnego eksportera tego produktu na rynek unijny (średnio 20%), po Niemczech i Holandii.

Akcyzą w zdrowy rozsądek…

Uzyskiwanie korzyści przez koncerny i państwo polskie ze zbywania wyrobów tytoniowych na rynkach zewnętrznych, nie idzie w parze z sytuacją na rynku krajowym. Według oficjalnych źródeł  konsumpcja papierosów w Polsce od lat systematycznie spada. Dla porównania w 2000r. wynosiła 74,7 mld szt., zaś w 2012 r. 65,7 mld sztuk (-12%). Pozornie – to powód do radości, lecz trend ten nie jest bynajmniej bezpośrednim efektem akcji prozdrowotnych oraz powszechnego pragnienia zdrowego stylu życia, czy też skutkiem wprowadzonego zakazu palenia w miejscach publicznych lub rosnącej popularności e-papierosów. Oficjalne dane nie precyzują zwykle, jaka część kolejnego spadku krajowej sprzedaży przeszła do „szarej strefy”, a największą rolę w tym mechanizmie odgrywa bezsprzecznie podwyższanie obciążeń podatkowych – zwłaszcza akcyzy, przekładające się następnie na zwyżkę cen (realnie o 70,7% pomiędzy 2000 a 2012r.). Polskie stawki podatku akcyzowego są zgodne z dyrektywą unijną 2011/64/UE – minimalna stawka nie może być niższa niż 57% średniej ważonej ceny sprzedaży i 64 euro/1000 szt. Warto dodać, że jest to najszybciej rosnący z naszych podatków – kilkakrotnie przewyższający tempem inflację i wzrost przeciętnego dochodu. W 2013r. 1000 szt. papierosów obłożonych jest u nas kwotą akcyzy 188 zł i stawką procentową 31,41% ceny sprzedaży. Dla przykładu – obciążenia podatkowe paczki 20. sztuk „fajek”, kosztującej 10zł, wynoszą 8,77 zł (akcyza kwotowa 3,76 zł, akcyza procentowa 3,14 zł, VAT 1,87zł).

 Warszawski Instytut Badawczy Almares na zlecenie producentów papierosów od ponad 10-ciu lat, 4 razy do roku  prowadzi badania monitorujące skalę „szarej strefy” w kraju, polegające na masowym wyszukiwaniu w śmietnikach paczek po papierosach bez banderol. Są to przeważnie papierosy przemycane z Ukrainy (43% przemytu, paczka średnio kosztuje 1,25 euro) i Białorusi (25%, cena po 0,92 euro za op.) – np. w Białymstoku udział nielegalnej sprzedaży w 2009r. stanowił 37%, a w 2011. 42,2%. Są miasta gdzie dochodzi nawet do 100% np. Radzyń Podlaski (94,5%). Niemały udział stanowią także krajowe „podróbki” – tylko w styczniu br. legalnie sprzedano tytoń pozwalający ogółem na produkcję 278 mln papierosów, ale za to ilość bibułek i gotowych tubek  – wystarczającą na… 802 mln sztuk. Z szacunków przedsiębiorców branży tytoniowej wynika, że tylko w latach 2011-2012 straty budżetu państwa z tytułu „szarej strefy” mogły wynieść nawet ok. 10,9 mld zł, podobnie jak jej udział w obrocie może stanowić już  znacznie więcej niż dotychczasowe 10-15%. W tym samym czasie wpływy z „tytoniowej” akcyzy dały dla porównania  łącznie 36,84 mld zł. Po każdej kolejnej podwyżce stawek akcyzy, budżet w stosunku do coraz większej części swoich wcześniejszych apetytów fiskalnych, obywa się jedynie smakiem, a coraz bardziej dokarmia „szarą strefę”. Wobec wzrostu stawek podatku, wpływy z niego do kasy państwa rosły nieznacznie, np. w 2011r. 18,26 mld zł, w 2012r. 18,58 mld zł. W 2013r. do końca sierpnia wpływy z akcyzy zmalały o przeszło 530 mln zł.  Tylko w styczniu br. sprzedaż produktów tytoniowych z banderolą spadła o 10%, a w lutym o 16%.

Wydaje się, że temat krzywej Laffera, o której wiele już napisano i powiedziano,  powinien być dobrze znany przynajmniej politykom, decydentom i publicystom. Jednak w praktyce często zachowują się, jakby sądzili, że jej mechanizm nas nie dotyczy lub akurat dla nas zadziała w jakiś cudownie odmienny sposób.

W perspektywie z Unią…

Duży udział polskiego przemysłu tytoniowego w zyskach na europejskim rynku, wynagradzający przedsiębiorstwom skomplikowaną sytuację na rynku krajowym, może jednak także zostać poważnie nadszarpnięty już w niedalekiej przyszłości. Zagrożeniem jest autodestrukcyjna  „polityka ekonomiczna” ze strony władz Unii Europejskiej, ze specyficznie pojętą troską o dobro jej obywateli, w ramach której np. lekarstwem na nałogi mają być ustawy i rozporządzenia. Zgodnie ze wspomnianą wyżej dyrektywą 2011/64/UE, od 1 stycznia 2014r. minimalny całkowity podatek akcyzowy ma wynosić co najmniej 60% średniej ważonej ceny detalicznej papierosów, nie mniej niż  90 EUR na 1000 szt. Brukselskie regulacje na unijnym rynku wyrobów tytoniowych, podwyższające koszty wytwarzania i sprzedaży oficjalnie działającym firmom, powodują oddawanie coraz większej jego części „szarej strefie” oraz osłabianie konkurencyjności eksportu na rynki światowe. W 2010r. wśród wykrytych podrobionych towarów na terenie UE, aż 42% stanowiły papierosy, pochodzące głównie z Rosji, Ukrainy, Białorusi i Chin. Straty budżetów państw członkowskich i brukselskiego szacuje się z tego tytułu na 10 mld EUR. 
Unia, ze swoim eksportem 400-564 tys. ton papierosów rocznie, była dotychczas czołowym udziałowcem rynku światowego (52%). Jednak  – m.in. dzięki „akcyzowemu” strzelaniu sobie w stopę –  jej nadwyżka netto z handlu w tym sektorze w okresie 2000-2010r. uległa zmniejszeniu o 37%. W tym samym czasie pogorszyła się także pozycja Unii w światowej produkcji tytoniu – obniżenie udziału z 6,6% do 3,7%.  Podobnie w jego eksporcie odnotowała spadek do 16,9% udziału (z 21,2% w 2000r). Miejsce UE stopniowo przejmują przede wszystkim Chiny – jako i tak największy producent papierosów tylko w latach 2008-2010 zwiększyły ich podaż o 9,2%, a udział w światowej produkcji tytoniu z 38,4% w 2000r. do 43,4% w 2010.
Wygląda zatem, że podążając z obecną „polityką społeczno-gospodarczą” Unii nie utrzymamy długo  miejsca w pierwszej 10-tce światowych producentów papierosów (2,3%),  z  mocnym saldem dodatnim w handlu zagranicznym tej branży, kontynuowanym od połowy minionej dekady.  Ludowe porzekadło powiada – „chodząc z kulawym, uczysz się kuleć”. Tylko w imię czego tutaj ta nauka i za jaką cenę?..

Blog autora: http://www.e-ulatowski.pl

KOMENTARZE

  • @LarsikOwen 16:11:01
    Wskaż mój drogi wolne społeczeństwo bez państwa. Nie ma bo szybko staje się częścią państwa obcego.

    A teoretyzowanie i naciąganie faktów do teorii kończy się zbrodnią
  • @LarsikOwen 16:11:01
    Czcigodny LarsikuOwenie, przedstawione przez Ciebie rozumienie słowa "strata" jest zaledwie wycinkowe. Np. strata w rozumieniu księgowym oznacza także różnicę pomiędzy przychodami (faktycznymi lub planowanymi) a kosztami rozliczanego okresu (kosztami, czyli wyrażonym w pieniądzu zużyciem majątku, który wziął udział w danym przedsięwzięciu) - oczywiście na niekorzyść przychodów. Zużycie (poniesiony koszt) nie musi dotyczyć tylko tego, co się faktycznie "ma", ale może w jakiejś części nastąpić na poczet zaciągniętego długu do spłacenia w przyszłości.
    "Stratą" jest też różnica pomiędzy spodziewanymi przychodami do budżetu państwa a tymi, które faktycznie udało się osiągnąć. Taka strata przyczynia się do czegoś, co nazywamy deficytem budżetowym.

    Ani księgowości, ani budżetu nie wymyślili marksiści, ani też trockiści - wymyślono je znacznie wcześniej i dotyczą one także "wolnościowców".

    "Wolnościowiec" może mówić o "stratach budżetu państwa" z tytułu wpływów w akcyzie, jeśli je przeszacowano, naiwnie spodziewając się, że będą rosły wprost proporcjonalnie do rosnących stawek tego podatku, lekceważąc zupełnie krzywą Laffera. Nie oznacza wcale, że "wolnościowiec" nad tymi stratami ubolewa. "Wolnościowiec" wyśmiewa głupotę rządu, który ludzi - jakich w innych krajach uznano by za przedsiębiorczych - głupimi przepisami sprowadza do roli przestępców...
    "Wolnościowiec" po prostu ubolewa nad głupotą rządu, rujnującego własny potencjał bezsensownymi przepisami.
    Pozdrawiam...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031